Innowacje w medycynie - jak skrócić drogę od "pomysłu do przemysłu"?

rynekzdrowia.pl - 02-10-2016
Fot. Fotolia

Nie ma żadnego tajemnego składnika, który gwarantuje komercjalizację badań w medycynie. Tu decyduje wola współpracy ze strony biznesu i uczelni oraz dostęp do finansowania - uważają przedsiębiorcy i naukowcy.

W opublikowanym w 2015 r. rankingu Global Innovation Index Polska znalazła się na 46. miejscu na 141 klasyfikowanych państw. W rankingu Innovation Union Scoreboard nasz kraj zajął 24. miejsce na 28. Mimo przyjętej w 2010 roku Strategii Europa 2020 i dostępu do finansowania ze środków unijnych, Polska nadal jest oceniana poniżej średniej dla UE w zakresie innowacyjnych wdrożeń.

Trudne granty

O tym jak skrócić w medycynie drogę "od pomysłu do przemysłu" rozmawiali uczestnicy sesji "Rozwój innowacji w sektorze medycznym z perspektywy Polski Wschodniej" odbywającej się podczas III Wschodniego Kongresu Gospodarczego (Białystok, 22-23 września 2016 r.).

Goście sesji starali się m.in. odpowiedzieć na pytanie: czy w zakresie innowacji w ochronie zdrowia dostatecznie wykorzystujemy potencjał ośrodków i uczelni medycznych w regionie oraz gdzie szukać finansowania dla takich projektów?

Jak zauważył prof. Marcin Moniuszko, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, unijny program Horyzont 2020 jest uznawany za najbardziej zasobny w środki dostępne do wykorzystania w celu prowadzenia badań naukowych, następnie aplikacyjnych.

- Problem w tym, że wbrew wcześniejszym oczekiwaniom akurat w dziedzinie nauk medycznych szanse uzyskania tych grantów są bardzo niskie. Wskaźnik sukcesu takich projektów sięga w niektórych programach jednego procenta - mówił profesor.

Potrzebne konsorcja

Przypomniał, że projekty składane w programie Horyzont 2020 są przygotowywane przez konsorcja złożone z bardzo dobrych, sprawdzonych instytucji naukowych i biznesowych.

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku jest wiodącym ośrodkiem badawczym i należy do uczelni medycznych składających najwięcej wniosków. Projekty przechodziły do drugiego etapu, ale nie uzyskały satysfakcjonującego końcowego wyniku. - Oczywiście nie poddajemy się, ciągle aplikujemy o środki z różnych programów - podkreślał prorektor UM w Białymstoku.

Uczelnie medyczne sięgnęły m.in. po środki z programu Strategmed. Założeniem tego programu było przeprowadzenie takich badań w dziedzinie medycyny, które zakończyłyby się konkretnymi wdrożeniami, aplikacjami przemysłowymi.

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku jest liderem jednego z projektów. Zdobył w pierwszym rozdaniu grat na badania (kwota ok. 19 mln zł), których celem jest wprowadzenie spersonalizowanej diagnostyki terapii chorób nowotworowych. Zadaniem naukowców będzie zwiększenie przeżywalności w raku płuca z kilku procent obecnie, do kilkudziesięciu.

- Stworzyliśmy system powiązań z przedsiębiorstwami, bo tu wchodzą w grę badania, które mogą być tylko wykonywane przez przemysł - zaznaczył prof. Moniuszko, podkreślając, że bez tworzenia konsorcjów z przemysłem nie można dziś liczyć na komercjalizacyjny sukces.

Tak współpracują

O tym jak wygląda w medycynie owocujący innowacją proces współpracy uczelni, przemysłu i lekarzy zaproszeni goście opowiadali przywołując wydarzenie jakim było na Podlasiu w 2014 r. wszczepienie tytanowego implantu żuchwy, przeprowadzone przez zespół z Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej i Plastycznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Jak przypomniał prof. Jarosław Sidun z Katedry Inżynierii Materiałowej i Biomedycznej Wydziału Mechanicznego Politechniki Białostockiej, zadanie naukowców z politechniki polegało na przetworzeniu danych opartych o badania tomograficzne i zaprojektowaniu modelu implantu.

Pacjent, u którego zastosowano implant miał usunięty rozległy fragment żuchwy po wycięciu guza nowotworowego. Standardowe implanty nie wytrzymywały obciążeń.

Gotowy, „szyty na miarę” implant powstał przy zastosowaniu nowej technologii druku przestrzennego 3D, polegającej na selektywnym laserowym spiekaniu. To kosztowna technologia, u nas nierefundowana.

Czy można taniej?

Michał Charkiewicz, prezes zarządu ChM Sp. z o.o. - firmy która wyprodukowała implant - przyznał, że implant został sprzedany szpitalowi w cenie wielokrotnie niższej niż koszt jego wytworzenia.

- Gdyby takie procedury innowacyjne były finansowane przez NFZ, to moglibyśmy produkować większe ilości implantów. Wtedy, ze względu na rosnące doświadczenie, firma będzie w stanie po roku czy dwóch zaoferować tę usługę nie tylko w Polsce, ale i za granicą, zaczniemy eksportować te wyroby medyczne, oczywiście płacąc podatki - rozważał.

Jak przyznał dr Jan Borys, kierownik Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej i Plastycznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, w istocie wytworzenie i wszczepienie implantu było możliwe dzięki grupie zapaleńców zafascynowanych problemem. Szpitala klinicznego nie stać jednak na finansowanie takich operacji.

W opinii Michała Charkiewicza, pilnie potrzebne jest modelowe rozwiązanie, w którym będziemy finansować przynajmniej część innowacyjnych technologii medycznych, po to, żeby one miały się szanse rozwinąć. I tu bowiem - jak zwykle bywa - na samym końcu innowacyjnego działania pojawia się bariera finansowa.

- Tym bardziej, że mówimy o już istniejącej technologii, która jest doskonalona. Wcale nie jest łatwo dostać grant uzasadniany twórczym rozwijaniem technologii, bo skoro są to już procedury stosowane, to argument o innowacyjności nie jest tu najmocniejszy - dodał Michał Charkiewicz.

Najpierw jest drogo...

Prof. Marcin Moniuszko zaznaczył, że w idealnym modelu rozwijania innowacji uczelnia czeka na pomysł ze strony przemysłu. - My natomiast nie widząc pomysłów przychodzących do nas z przemysłu, często identyfikujemy problem, wyrażamy gotowość jego rozwiązania i pytamy przedstawicieli przedsiębiorstw czy byliby zainteresowani. Czasami się to udaje, ale najczęściej z drugiej strony pada odpowiedź, że firma nie ma funduszy.

Jak tłumaczył, uczelnie dysponują potencjałem dla rozwijania badań i one są prowadzone. Niestety, gdy mowa o komercjalizacji - pojawia się problem. Nim nowość trafi do praktyki klinicznej, najpierw - na etapie badań - jest droga.

Profesor wspomniał o inicjatywie UM w Białymstoku jaką jest zaangażowanie się w badania genomu ludzkiego, co w przyszłości pozwoliłoby uzyskać ważne informacje dotyczące np. szans skutecznej odpowiedzi pacjenta na leczenie przy zastosowaniu konkretnego leku.

- Chcemy stworzyć taki efekt skali, że badane genomu, które kosztuje w tej chwili ok. 20 tys. zł, poprzez osiągnięcie efektu skali stałoby się już szerzej dostępne - przy kosztach obniżonych do kwoty ok. 4 tys. zł. Ale, żeby to badanie stało się tanie, najpierw trzeba zainwestować - mówił prof. Moniuszko, tłumacząc, że jeżeli na początku nie pozyska się środków zewnętrznych, to obojętnie kto by był tu liderem, czy uczelnia, czy przedsiębiorca, trudno ruszyć z badaniami innowacyjnymi.

Jak to działa?

Zdaniem Michała Charkiewicza trudno odpowiedzieć na pytanie czy lepiej, gdy biznes zaprasza do współpracy naukowców, czy odwrotnie.

- Powiedziałbym, że to obojętne, oby tylko współpraca zadziałała. Mamy produkty, które są rezultatem i takiej, i takiej współpracy. Za granicą biznes i naukowcy ciężko pracują, wymieniają się personelem, próbują, poprawiają i tak mozolnie komercjalizują wiedzę. Sądzę, że nie ma w tych działaniach żadnego tajemnego składnika. Po prostu trzeba wspólnie pracować, wtedy tych innowacji będzie więcej - podsumował prezes ChM Sp. z o.o.

*Pełniejsza relacja z sesji, z wypowiedziami wszystkich panelistów - w październikowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.

Aplikacja IV Wschodniego Kongresu Gospodarczego