Innowacje to narzędzie skutecznego biznesu

wnp (ADAM SOFUŁ) - 09-10-2017
Słychać wołanie o odbudowę szkolnictwa zawodowego, także na poziomie wyższych uczelni, czego przejawem ma być tzw. kształcenie dualne. Fot. Shutterstock.com

Rząd nie poprzestaje na deklaracjach - przeznacza dziesiątki miliardów złotych na innowacyjność. Praktycy biznesu - nie kwestionując potrzeby wsparcia - wskazują, że  innowacji nie da się zadekretować, a skłonności do niej nie można oddzielić od ogólnych warunków prowadzenia biznesu.

  • Henryk Siodmok (Atlas): Prawdziwa innowacja rodzi się w głowach ludzi, którzy przez rok czy dwa finansują swoją działalność biznesową z własnych środków.
  • To się musi opłacać, do tego trzeba dojrzeć. Innowacyjność jest pochodną rozwoju gospodarczego, nie odwrotnie. 
  •  Jeżeli naukowca oceniamy wyłącznie za publikacje naukowe, to nie ma on żadnej motywacji, by myśleć rynkowo i pracować dla biznesu.

Programy wsparcia innowacyjności z ogromnymi budżetami, powstające jak grzyby po deszczu inkubatory przedsiębiorczości i akceleratory. To wszystko ma przestawić polską gospodarkę na innowacyjne tory. Zdaniem przedsiębiorców i przedstawicieli świata nauki, taka pomoc na pewno się młodym kreatywnym firmom przyda. Zwracają one uwagę na wciąż istniejące bariery, które nie dotyczą jedynie, zawsze wymienianej przy takich okazjach, kiepskiej współpracy nauki i biznesu.

Zdaniem przedsiębiorców  w  debacie o polskiej innowacyjności umyka jedna podstawowa kwestia: nie do się oddzielić innowacji od biznesu. Innowacje nie są, i nie mogą być, celem samym w sobie. Zawsze są jedyne narzędziem do tego, by być bardziej konkurencyjnym i bardziej dochodowym.

Za dużo dobrego?


Niektórzy nawet mają wątpliwości, czy finansowe wsparcie dla innowacji nie idzie za daleko.

- Innowacyjności ani przedsiębiorczości nie da się zadekretować. Przedsiębiorczość powinna być finansowana ze środków własnych. Gdy mówimy o finansowaniu innowacji, to trochę mi się to kłóci z ideą przedsiębiorczości. Prawdziwa innowacja rodzi się w głowach ludzi, którzy przez rok czy dwa finansują swoją działalność biznesową z własnych środków - mówił Henryk Siodmok, prezes spółki Atlas podczas debaty „Innowacje, badania, rozwój” w trakcie Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku.

- Zgubiliśmy gdzieś po drodze takie pojęcia jak racjonalność czy samodzielność - przyznawał Marek Dźwigaj , wiceprezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego (PFRR), który dostrzega to zjawisko  w rozmowach Fundacji ze zgłaszającymi się doń przedsiębiorcami.

- Rozpływali się oni nad innowacjami, nad swoimi pomysłami, natomiast mieli znacznie większy problem z opisem tego, jakie to działanie ma przynieść biznesowe korzyści - mówił Dźwigaj.

O przewadze biznesowego podejścia był również przekonany Daniel Górski, dyrektor ds. rozwoju w Unibep. - To potrzeba jest matką wynalazku. A potrzeba bierze się z rynku - podkreślał. Zaznaczał jednak, że dofinansowanie bardzo się może firmom przydać i nie zwalnia firm z biznesowej odpowiedzialności. - Kapitał jest niezbędny, owszem, dostaliśmy 2,5 mln zł, ale 1,5 mln wyłożyliśmy z własnej kieszeni - stwierdził.

Sceptyczny wobec zewnętrznych dotacji Henryk Siodmok widzi jednak inne obszary, w których państwo może wspierać przedsiębiorców (także tych innowacyjnych) i mogłoby być to znacznie efektywniejsze wsparcie niż dotacje.

- Małe firmy płacą podatki, ZUS, wszystkie inne składki w wysokości 70 proc. Cała energia przedsiębiorców jest marnotrawiona na radzenie sobie z kosztami. Trudno myśleć o innowacyjności, skoro nie można kumulować kapitału intelektualnego na początkowym etapie działalności - mówił Siodmok.

Po pierwsze konkurencyjność


Ze wsparciem finansowym może być - zdaniem przedsiębiorców - jeszcze inny problem, widoczny zwłaszcza w Polsce Wschodniej. Czy firmy są w stanie efektywnie wykorzystać dodatkowe pieniądze.
- Czy Polska Wschodnia jest w stanie zaabsorbować te środki? - ujął to Marek Dźwigaj, dodając -  W ciągu kilka ostatnich lat mieliśmy 15 projektów. A mamy w regionie ponad 50 tys. firm.

Jego zdaniem wiele zależy od struktury gospodarki, tym bardziej, że - jak twierdził - innowacyjność jest pochodną rozwoju gospodarczego, a nie odwrotnie. Innymi słowy: innowacyjne mogą być firmy, które osiągnęły już pewien poziom rozwoju. Zasada to obowiązuje również w skali makro.

- Polska Wschodnia jest jeszcze na etapie restrukturyzacji, siłą rzeczy te wskaźniki innowacyjności są niższe - mówił wiceszef PFRR, podkreślając jeszcze raz konieczności powiązania innowacyjności z biznesem. Przedsiębiorcy powinni myśleć raczej o konkurencyjności, a innowacyjność może, chociaż nie musi, być środkiem wiodącym do tego celu. Nie każda branża musi być innowacyjna, prowadzić prace badawczo-rozwojowe, żeby być konkurencyjną - stwierdził Marek Dźwigaj.

Potwierdza to Bożena Datczuk, współwłaścicielka firmy TOBO.

- Jesteśmy małą firmą i nie mamy pieniędzy na prace badawczo-rozwojowe. Wiemy jednak, że po to, byśmy mogli zaistnieć na rynku, musimy się wyróżnić - mówiła. Dlatego siłami własnego zespołu TOBO postanowiło wypełnić rynkową niszę,rodukując meble dla niepełnosprawnych.

Sprytni i nieufni


- Innowacyjność można podzielić na dwa typy - kapitałową i organizacyjną. W tej drugiej nie mamy sobie równych. Skoro handlujemy substytutami, musimy być lepsi w marketingu, organizacji produkcji - dodaje Henryk Siodmok.

Na drodze do innowacyjności wielu polskich przedsiębiorców musi również pokonać barierę mentalną. - Gdy rozmawiamy o wsparciu konkretnych projektów, przedsiębiorcy długo się zastanawiają, czy opowiadać o swoich pomysłach biznesowych. Wciąż w kontaktach z potencjalnymi partnerami w takich projektach, czy z instytucjami wsparcia barierą jest nieufność - mówił Łukasz Siemieniuk, regionalny dyrektor Growth.

To często utrudnia również współpracę między firmami, a zdaniem wielu ekspertów kooperacja dużych i małych firm jest kluczowa dla rozwoju innowacji. Rzeczywistość wymusza innowacyjność na większych podmiotach, a małe firmy mogą ją im dostarczyć, choć często nie mogą się ze swoimi pomysłami przebić.

- Tu jest spora rola dla Agencji Rozwoju Przemysłu, bo pamiętajmy, że działamy w formule spółki akcyjnej, a to praktycznie wklucza udzielanie dotacji czy grantów - mówił Rafał Pawełczyk, dyrektor zarządzający ds. korporacyjnych w Agencji Rozwoju Przemysłu.

Wciąż kuleje też współpraca nauki z biznesem. - Trudne jest skojarzenie tych dwóch środowisk o zupełnie rozbieżnych celach. Jeżeli naukowiec jest oceniany za punkty, które zdobywa za publikacje naukowe, to nie ma motywacji by pracować dla biznesu - wyjaśnia Tomasz Stypułkowski, prezes Instytutu Innowacji i Technologii Politechniki Białostockiej. - Brak  biznesowych podstaw wśród kadry naukowej, ale i środowisko biznesowe wymaga wyedukowania - dodał.

Lekcja innowacji

Kwestia edukacji to odrębny problem. Słychać wołanie o odbudowę szkolnictwa zawodowego, także na poziomie wyższych uczelni, czego przejawem ma być tzw. kształcenie dualne (tzn. łączące ogólne i zawodowe).

- System kształcenia dualnego to ponowne wynalezienie kola - mówił Henryk Wnorowski, kierownik katedry nauk o przedsiębiorstwie wydziału ekonomii Uniwersytetu w Białymstoku, dodając, że jego zdaniem trudne będzie upowszechnienie tego modelu na wyższych uczelniach.

Z drugiej strony nie można ograniczać się jedynie do mniej lub bardziej zaawansowanej nauki zawodu.

- Trudno myśleć o innowacyjności, jeżeli jako kraj obcinamy godziny takich przedmiotów jak plastyka czy muzyka. Nie uczymy kreatywności - podkreślał Stypułkowski.

Widać już jednak pierwsze oznaki poprawy.

- Daje się zauważyć pewną intensyfikację współpracy zarówno ze strony naukowców, jak i ze strony rynku - przyznał Stypułkowski.

- Największa rezerwa i największy potencjał jeśli chodzi o efekty innowacji jest na uczelniach - dodał Henryk Owsiejew, przewodniczący rady nadzorczej Malow.

Firma ma już podpisanych kilka umów o współpracy z uczelniami, ale na razie bez większych efektów. Bardziej owocnie, jak zauważył Owsiejew,  przebiegają rozmowy z... pracownikami uczelni.

W tekście wykorzystano wypowiedzi uczestników jednej z debat IV Wschodniego Kongresu Gospodarczego, który odbył się we wrześniu w Białymstoku.




Aplikacja IV Wschodniego Kongresu Gospodarczego